Kąpiele w miodzie, czyli jak (nie) zachłysnąć się słodkością

Modyfikacj Baldurs Gate Paint BG

„Serce roście patrząc na te czasy!” chciałoby się rzec o imponującej ilości modyfikacji do Baldurs Gate. Powstają nowe, aktualizowane są poprzednie wersje, przerabiane stare. To możliwe dzięki grupom pasjonatów ze Spellhold Studios, Giberlings3, Pocket Plane Group czy Chosen of Mystra oraz kilku innym społecznościom i indywidualnościom. Zapewne zgodnie z baldurową sentencją „nasza będzie chwała i sława”.Wydaje się, że środowiska modderskie trzynastoletniego „starocia”, jakim można nazwać Baldurs Gate, mają się mieć doskonale. Świadczyć ma o tym właśnie liczba modyfikacji. Sądzę, że jest całkiem odwrotnie. Ilość nie ma znaczenia, ale warunkuje pewne zachowania i wymaga określonego podejścia autorów wobec siebie (grający nie są ważni, tylko ilość). Ich sednem może być podsumowanie Świętej Almaterii Od Baldura „SHS to społeczność, która głaszcze się po głowie z okazji dosłownie każdego wydanego moda, nie wiem, czy jest z czego się cieszyć”. Stwierdzenie padło a propo wydanego właśnie PaintBG i jest całkiem niezłym przykładem. Paint BG to zestaw portretów nadpisujący oryginalny zestaw NPC i nowe dla <CHARNAME>. Dyskusja na forum Children of Bhaal i shoutboxie. Portrety w stylu Icewind Dale w Baldurs Gate? Co kto lubi. Niektórym się spodoba, innym nie, autorom zapewne jak najbardziej zgodnie ze stwierdzeniem „mam gdzieś czy się podobają, czy nie i kto ile zgadł”. Trzeba się wspomóc Mikro-Makro Spektroskopami Marki Jansen, bo modyfikacja pokazuje jednak coś więcej.
Niezmodowane Wrota Baldura tworzą przemyślaną całość, zarówno pod względem treści jak i wyglądu. PaintBG działa jak Wyłom (jakby ktoś nie wiedział – w BG czar maga piątego poziomu usuwające bojowe zaklęcia ochronne). Inne modyfikacje też. Nieustannie przesuwają albo usuwają nawet granicę tego, co może ulec zmianom. Działają również jak lewiatan – w coraz większych ilościach pochłaniają, przeżuwają, konsumują i wypluwają albo wydalają poszczególne elementy. Skutki są dwojakie – świat Baldurs Gate naprawdę „roście” (czyli rośnie) i wzbogaca się o wartościowe elementy (np. klasyczne mody Weimera) lub trafiają do niego śmieci, tworząc coraz większe wysypisko.
Co najmniej połowa (bądźmy dobrej myśli, bo pewnie więcej) wszystkich modyfikacji tworzy właśnie wysypisko. I nie chodzi o technikalia, ale o pomysły. Słabe fabularnie megamodyfikacje – Check the Bodies (nazwa wyjaśnia wszystko) czy sztampowe The Darkest Day. Albo NPC. Te One-Day Pocket Plane Group można od razu skierować do recyklingu. Są jeszcze inni made in SHS iG3, którzy nieustannie gadają i się wtrącają (Keto najbardziej), szukają drugiej połówki (przewidywalne do bólu, nieciekawe i kuriozalne – może romansik z trupką Avi Maya albo 15-letnią Saerileth), powracają w mniej lub wielkim stylu (na ogół mniej – Branwen, Angelo, Tiax), chcą budować tzw. nastrój, ale ich użyteczność jest praktycznie żadna (Varshoon), są po prostu niedopracowani (Adrian, Areth, Branwen, Kim, Krondor, Ninde, Taim, Therrin, itd. czy niestety – Sheena). „Gwarantowana klęska to pułapka na głupców”.

Baldurs Gate, Aeon NPC

„Autorka siedziała i malowała codziennie te portrety przez ostatnie półtora miesiąca […] dużej ilości graczy się podoba. Jasne, nie każdemu pewnie”

 Większość modów nie tylko tylko wyłomuje, ale i tworzy iluzje. PaintBG tudzież inny mod? Parafrazując. „Powiedz mi po co jest ten mod? Właśnie, po co? Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten mod? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest mod na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym modem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest mod społeczny, w oparciu o sześć instytucji„.
A góra śmieci roście i roście. Powstaje nowy mod, więc trzeba obowiązkowo rozesłać wici o tej radosnej nowinie.”Mod się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony…„. Napompować reklamowo-marketingową maszynkę w środowisku tudzież stworzyć iluzję i stwierdzić, że oto powstało wyjątkowe dzieło czołowej myśli moderskiej. Zgodnie z – zamierzonym lub nie – pijarem, większość twórców będzie nam próbować wmówić, że „dzieło” zasługuje na uwagę, jest świetnie zrobione i przetestowane. Po prostu nie ma na co czekać i  trzeba – obowiązkowo – zainstalować. Przy okazji Jaśnie Państwo Moderstwoweźmie kąpiel w miodzie zgodnie z zasadą, że autor autorowi rękę myje i smali cholewki, ewentualnie adoruje kółkiem… W przypadku grających – absolutnie jakiekolwiek krytyczne opinie są niedopuszczalne. Merytoryczne w ogóle zakazane. Można tylko dosładzać, głaskać i łechtać ego. „Nie dajmy się jednak zwieść iluzji… to potwory!”

PS. Rozpoznaję chyba 5 portretów, ale nie jestem „przeciętnym graczem lubiącym BG”.

Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice nieskończony.
Wzgardzony okryty chwałą,
Śmiertelny Król nad wiekami

4 odpowiedzi

  1. Drogi autorze, czy możesz mi powiedzieć dlaczego przekręcarz słowa kolędy. Czy szanujesz prawa autorskie? Jeżeli jest to środek stylistyczny to proszę objaśnij mi go, prostemu człowiekowi. I jeszcze powiedz proszę czemu służy zacytowanie słów kolędy na końcu artykułu?

    • Trudno wypowiadać się za kogoś, jednak najwyraźniej jest to ironia.

      Generalnie nie lubię hejtowania modów „dla zasady”, jednak opisywany tu PaintBG (chyba PainBG) to istotnie koszmarek. Ściągnęłam ten mod tylko po to, aby zobaczyć owe portrety.
      Autorkę najwyraźniej talent męczył i musiała się nim podzielić z resztą ludzkości.
      Wiele postaci ma nieprawidłowe proporcje twarzy i nie mam tu na myśli elfich uszu… Chodzi o takie błędy jak: zbyt małe i zbyt blisko osadzone części twarzy w stosunku do wielkości samej twarzy; nieprawdopodobnie rozciągnięty uśmiech; żuchwa rozszerzająca się w dół zamiast zwężać; jedno oko wyżej niż drugie lub oczy różnej wielkości itd.
      Pomijając wady anatomiczne, większość projektów jest po prostu brzydka. Te udane można policzyć na palcach jednej ręki.

      Zgadzam się również z pytaniem Kinskiego: po co to komu? Komu przeszkadzały „stare” portrety z Bioware?
      Rozumiem i popieram zabiegi z Unfinished Business i Almateria Restoration Project (dodanie NPC i ich portretów, zmiana portretów Anomena i Yoshimo) – bo jest to w istocie przywrócenie wersji oryginalnej. Ale po co tworzyć coś, co jest niepotrzebne? Nowe, nieładne portrety i nowi, przegięci NPC, często z przeładowanymi statystykami i koniecznie z mhroczną traumą z przeszłości, a przeważnie z opcją romansu – biedny/a Charname nie może się opędzić od wielbicieli płci obojga…

      Również nie rozumiem kontekstu ostatnich czterech linijek, ale generalnie (chyba) w artykule chodziło o to, że co za dużo, to niezdrowo.

      • Dawno temu miałem napisać coś na kształt „Siedmiu grzechów głównych modyfikacji”. Jednym z występków było nieumiarkowanie (pompowanie zbędnej treści – kto grał z np. Keto, ten doświadczył, luxuria). Jeszcze innym rozdrobnienie (cała masa pierdółkowatych modyfikacji, których instalowanie zajmuje więcej niż granie, gula), a jeszcze kolejnym niewychylanie swojego modderskiego pomysłu poza czubek własnego nosa (niekompatybilność z innymi modyfikacjami i przeświadczenie o „wspaniałości” własnego stworka, superbia).
        Jestem zwolennikiem projektów totalnych (World of Baldurs Gate, konwersje), takich, których zawartość wchodzi w grę jak nóż w masło (np. Tajemnice Wybrzeża Mieczy) oraz z dobrą fabułą (np. Opowieści z Północy Wybrzeża Mieczy, również Tajemnice Wybrzeża Mieczy czy niedoceniana Drizzt Saga do BG1). Nie miałbym nic przeciwko PainBG (tudzież PaintBG), gdyby takiej przeróbce uległa cała zawartość, a nie tylko wybrana. Zagłębienie się w tak karykaturalny, wypaczony oraz groteskowy świat mogło by być ciekawym doświadczeniem. Zapewne jednorazowym.
        Tak czy inaczej nie ma nakazu instalowania jakichkolwiek modyfikacji. Wolna wola, wolny wybór. Na ogół jednak większość będzie odstawać od podstawowej zawartości. Z powodu różnego rodzaju grzeszków i grzechów. Ale to tylko moja opinia, która jest moją osobistą i całkowicie prywatną sprawą, co NIE zwalnia mnie od wszelkich dalszych komentarzy, przypisów, suplementów i gloss ;]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *